|
slowo do autorki on-line 2007 kwiecień marzec 2006 listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj marzec luty 2005 listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień |
Zycie moje - kleska czy zwyciestwo ???*** Zyciemoje pedzi do przodu... Jak po raz ostatni odwozilam Moje Slonce na dworzec, wcale mi nie bylo smutno z tego powodu... Zawsze cisnely mi sie lzy do oczu, ze znowu musimy czekac do piatku... ze znowu dni rozlaki przed nami... Tym razem bylo inaczej... odczuwalam smutek polaczony z radoscia... To juz ostatni raz... Ale od poczatku, bo dawno mnie tu nie bylo... Moje Slonce jest najcudowniejszym facetem, jakiego znam. Nie tylko pod wzgledem meskosci, ale i prezencji i wszystkiego, co moze sobie zakochana kobieta wymarzyc. Od wszystkich poprzednich wyroznia go cecha, ktorej brakowalo mi u innych - troszczy sie o mnie. Nie tylko o mnie, ale tez o wszystko, co mnie otacza. Ja czasem bym sie dawno poddala, ale Moje Slonce zawsze doprowadza wszystko do konca, nie poddaje sie. W calym naszym zwiazku nie bylo sytuacji, ktore powodowalyby klotnie. O wszystkim potrafimy rozmawiac i analizowac nasze zachowanie i reakcje. Zawsze sobie wytkniemy, co sie nam nie podoba w naszym zachowaniu. Reakcje wyniesione z poprzednich zwiazkow - krotka rozmowa i dochodzimy do wniosku, ze tak samo myslimy, choc nawyki nie zawsze na to wskazuja. Jednym slowem wszystko uklada sie wzorowo. Jednynie to, ze nie mozemy byc razem... Teraz o moich sukcesach zawodowych. Idzie wysmienicie. Nie dosc, ze jestem w pierwszej trojce (we wszystich kategoriach - raz jest to pierwsze, raz drugie miejsce), to jeszcze udalo mi sie wygrac wycieczke do Hiszpani. Miellismy jechac z Moim Sloncem, ale nie jedziemy, ani razem, ani nawet ja sama. Co sie zmienilo?? Otoz Moje Slonce szukal pracy, abysmy mogli zamieszkac razem. Ogloszenia, ktore sie ukazywaly, byly nawet interesujace, ale nie na tyle, aby wyslac CV. I w koncu ukazalo sie to, o czym Moje Slonce marzylo. Stanowisko w sam raz dla niego. Wyslal CV, zostal zaproszony na pierwsza rozmowe, za 2 dni na kolejna... I dostal prace. Wykosil 30 innych kandydatow. Po prostu przekonal szefostwo, ze ta "robota" jest dla niego. Wlasciwie, to nie powinien miec szans na to stanowisko - realnie rzecz biorac - ale jak sie chce, to sie potrafi. I taki jest wlasnie Moje Slonce. Pracujemy razem, jednak na roznych stanowiskach. Tylko sporadycznie widzimy sie w pracy. Jak jest okazja to razem wybieramy sie na obiadek do firmowego baru. Moje Slonce zrobil wrazenie nie tylko na szefostwie, ale rowieniz na zenskiej czesci firmy. Oczywiscie pojawili sie juz proby rozdzielenia nas, poprzez rozne dziwne plotki i pomowienia. Fakt, iz Moje Slonce podoba sie kobieta, zostal rowiniez glosno wygloszony przez asystentke glownego bossa. Najwazniejsze, ze potrafimy byc ponadto i smiejemy sie z glupich plotek. Rozne godziny pracy zmusily nas do zakupu drugiego auta. Dlatego nie musimy juz korzystac z masowych srodkow komunikacji. Charakter pracy Mojego Slonca zmusil nas do zakupu kilku garniturow, koszul, krawatow... Moje Slonce w eleganckim, garniturowym wydaniu prezentuje sie niesamowicie. Nic dziwnego, ze laski slinia sie na jego widok... ale o tym nastepnym razem. Oprocz tego mamy w planach remont mieszkania i zmiane mebli, wykladzin na panele... Pierwsze kroki juz za nami - zakup naroznika do kuchni... Swieta minely nam spokojnie. U mojej mamy i u rodzicow Mojego Slonca. 2007-04-14 13:23:02 skomentuj (2) *** 5 marca w poniedzialek po raz ostatni zawiozlam Moje Slonce na dworzec... a teraz drugi weekend spedzam sama... 2007-03-18 12:36:22 skomentuj (3) *** Trzeci tydzien pracy sie konczy... Wlasciwie to drugi, gdyz pierwszy tydzien byl raczej techniczno-szkoleniowo-wprowadzajacy. Szeroko rozwiniety system premiowy przewiduje 3 normy do wykonania. Wystarczy wkonanie jednej z nich, a wtedy przysluguje dodatkowa premia. Idac na fali sukcesu i zadowolenia z siebie, jestem na pierwszych miejscach we wszystkich normach. Wykazy i statystyki sa wysylane do wszystkich. Milo jest widziec swoje nazwisko na pierwszym miejscu. Do tego pracujac dopiero 1,5 tygodnia udlo mi sie byc w grupie 3 osob, ktore osiagnely swoj cel przed koncem miesiaca, co zostalo rowniez wynagrodzone i oficjalnie ogloszone na formum wszystkich pracownikow. Oczywiscie usciski dloni z gratulacjami od przelozonego tez byly. Tyle chwalenia sie... W miedzyczasie minelo mi 33 lata bytowania na tym swiecie. W sprawach sercowych tez uklada sie wysmienicie. Po prostu jest tak, jak powinno byc. Moje Slonce odczytuje moje mysli, podczas rozmowy na gg, piszemy jednoczesnie te same zdania, jednoczesnie pada odpowiedz na wlasnie zadawane pytanie, a kiedy dzwonimy do siebie, to nigdy nie wiadomo, kto do kogo sie dodzwonil, bo robimy to w tym samym momencie. Sprawdzam telefon, czy czasem nie przegapilam sygnalu od Mojego Slonca i kiedy odkladam telefon Moje Slonce sie wlasnie melduje. I moznaby wymieniac jeszcze dlugo... Ale najwazniejsze jest to, ze dbamy o siebie. Wystarczy, ze raz powiem, co mnie martwi, Moje Slonce zajmie sie tym. Ja czesto nawet zapominam, ze o czyms wspomialam... Moje Slonce pamieta... Czuje sie dobrze w Jego ramionach, bezpiecznie. Praktycznie nie pamietam takiego uczucia bezpieczenstwa. Zawsze bylo cos, co zagrazalo mojemu szczesciu, co macilo moj spokoj. Teraz nawet jesli pojawi mi sie chwila zlej mysli, Moje Slonce zaraz jest przy mnie, wyczuwa moje nastroje, wyczuwa kiedy jest mi zle, bo nie moge sie do Niego przytulic, bo cos innego mnie trapi. Zawsze rozmowa z Moim Sloncem powoduje u mnie poprawe nastroju i promienny usmiech. Padlo juz nawet stwierdzenie, przyblizajace nas do wspolnego zamieszkania. Wlasciwie to nawet nie rozmawialismy o tym. Byla to bardzo krotka wymiana zdan. Rozmawialismy o mojej pracy. O tym, ze Moje Slonce bardzo sie cieszy, ze w koncu udalo sie, i Mala poszla do przedszkola, a ja do pracy. Rozmawialismy o planach zmiany pracy przez Moje Slonce. Stwierdzilam, ze jak bedzie zmienial prace, to tylko na taka, po ktorej bede mogla codziennie sie do Niego przytulac i zasypiac razem z Nim. W odpowiedzi padlo, ze na to, to bede musiala jeszcze poczekac. Moze sam fakt przeprowadzki nie jest tak trudny do wykonania, to jednak jest cos, co utrudnia taka decyzje. Synus Mojego Slonca. Jest rowno rok mlodszy od mojej Corci. I niestety przeprowadzka do mnie ograniczy spotkania Mojego Slonca z synkiem... 2006-11-23 20:07:11 skomentuj (5) *** I stalo sie. Zycie moje spowszednialo. Mala do przedszkola, ja do pracy. Najgorsze jest wstawanie. Przyzwyczajona spac do oporu, mam wielkie problemy z dobudzeniem sie... Dopiero wprowadzenie kofeiny do systemu rozpoczyna dzialania poparte mysleniem. Przed - robie wszystko automatycznie. *** P. - Zgadza sie, ze wielki rozmiar moze powodowac bol. Wszystko zalezy od pozycji i upodoban. Ja uwielbiam mojego olbrzyma, a on sam wie, kiedy jego zbyt gleboka penetracja sprawia mi bol. Jednak po kilku orgazmach w krotkim czasie zaden czlonek meski nie jest w stanie osiagnac swoich maksymalnych rozmiarow. A wszystkie nasze spotkania sa bardzo intensywne... I to nie dlatego, ze jest duzy, tylko dlatego, ze jak to okresliles, "ma to cos". Ma to tak intensywne, "to cos", ze jak sie nim bawie (buzia - ocierajac sie o mojego olbrzyma policzkami, wodziac jego glowka po moich ustach i lizac jezykiem calego), to az mi cieknie po nogach - nie w przenosni. *** S - Po pierwsze dziekuje za gratulacje, z okazji podjecia pracy. Niestety nie moge Ci zdradzic czym sie bede zajmowac... Tygodniowy luzik szybko sie skonczyl, a ze tydzien byl specyficzny, to tez nie byl taki luzny. Juz 2 listopada zapelnilam Mojemu Sloncu skrzynke smsami o tym, jak bardzo tesknie i jak bardzo mi brak Jego bliskosci... Za to juz 3 rano byl u mnie i zostal do poznego wieczora w poniedzialek. Mial mnie odstresowac przed pierwszym dniem pracy... Mimo wszystko troche sie denerwowalam. Jesli chodzi o realizacje planow, to jestem z siebie zadowolona. Pod koniec zeszlego roku zalozylam sobie cele do osiagniecia i je zrealizowalam. Nie wszystkie byly latwe, ale udalo sie. Zalozone cele mialy doprowadzic do "Calkowitej zmiany mojego zycia". Pierwszy wykonalam juz w marcu. Zakupilam nowy nr na karte, ktory zamowilam przez internet. Nr ten czekal na mnie w domku przygotowany na moje odejscie od A. Nastepnie byla zmiana uszkodzonego ram`u w moim komputerze, co tez w miare szybko i w tajemnicy udalo mi sie zalatwic. *szukanie nowego partnera *uzyskanie miejsca w przedszkolu dla Malej *zakup auta - do tego niestety byl mi jeszcze potrzebny A *odejscie od A *podjecie pracy oczywiscie o zakupie nowych ciuszkow i paru par bucikow nie wspominam :) Juz raz mnie tutaj zbesztano z butki, buciki :) 2006-11-08 18:13:51 skomentuj (6) *** "Nie ma chyba na świecie mężczyzny, który choć raz nie zastanawiałby się nad długością swojego członka. Czy 15 centymetrów to dużo czy mało? A jak wygląda sprawa z obwodem? I najważniejsze pytanie - czy dla kobiet wielkość penisa ma znaczenie? Najdłuższy członek, o jakim słyszała medycyna, miał 30 centymetrów podczas wzwodu (dane za www.sexualrecords.com). Najkrótszy - zaledwie 10 milimetrów. Według lekarzy normalna długość penisa w stanie erekcji to 13-17 cm. Badania naukowców potwierdzają, że średnia europejska wynosi około 15 cm. Oczywiście te wartości dotyczą mężczyzn, którzy mają za sobą fazę dojrzewania. Najczęściej kończy się ona definitywnie po 20. roku życia. Z pomiarów wynika, że 1/4 członków świata ma 15 centymetrów. Wielkością powyżej 18,5 cm może pochwalić się zaledwie 6% męskiej populacji. Taki sam odsetek ma penisa krótszego niż 11 cm. 12-13 cm to z kolei norma obwodu – tyle ma prawie 1/3 mężczyzn. Co dziesiąty - więcej niż 14 cm." Fragment artykulu "Wojna na centymetry", Wojtek Wowra, zamieszczonego na stronach www.o2.pl (Czytaj artykul) Temat cm i technik nie raz przewijal sie w blogowisku. Jesli chodzi o mnie to lubie tych duzych. Lubie czuc, jak sie we mnie wpychaja... Moi partnerzy, poczawszy od tego pierwszego, przewaznie osiagali gorna granice normalnej wielkosci. Moj pierwszy chlopak rozpiescil mnie, i kazdy pozniejszy, ktory byl mniejszy od niego, nie dawal rady... Chyba, ze nadrabial innymi sposobami. Zdazylo mi sie miec paru z dolnej granicy, albo i ponizej, i tutaj liczyly sie inne sztuczki... Jednak na dluzsza mete nie dawalo mi to satysfakcji i pojawiala sie tesknota za olbrzymem. I gadanie, ze rozmiar nie jest wazny, dla mnie jest bzdura. Jest to tylko i wylacznie moje zdanie i inni moga sie z tym nie zgodzic. Nie znaczy to, ze ja jestem bardzo gleboka... Wrecz przeciwnie, plytka i waziutka, i nie rozepchana przez porod. Lubie ostry seks, a przy malym czlonku, prwidziwe ostre rzniecie nie jest mozliwe. Przez ostatnie dwa lata bardzo mi tego brakowalo... MOje Slonce nie dosc, ze jest wysoki, to do tego jest duzy i ma wielkie potrzeby. Nalezy do tych 6% (oczywiscie tych najwiekszych) meskiej polulacji... Mniam... 2006-10-27 11:18:49 skomentuj (5) *** O 10:30 ide na rozmowe. Ma to byc tylko formalnosc, ale i tak sie troche strsuje... Dopisek, godz. 13:00 Tak jak sie spodziewalam, rozmowa to tylko formalnosc. Z pelnym usmiechem powital mnie moj rozmowca i po paru minutach milej rozmowy, stwierdzil, ze 6 listopada o godzinie 8 mam powrocic do firmy. Zdazylam juz zrobic nawet badania... Wg poradni medycyny pracy nastapila u mnie tylko zmiana pracodawcy, a badania mam aktualne, wiec to tez byla tylko formalnosc... 2006-10-25 07:56:29 skomentuj (2) *** Po upojnym dlugim weekendzie, ogladamy film. Moje Slonce: - Wiesz, jestem tak wykonczony, ze nawet mi sie kochac nie chce... - To tak, jak mi... tez mi sie nie chce... i wszystko mnie boli, tak, ze sie ruszac nie moge... - Bo my to malo nie mozemy... we wszystkim... Po chwili moje sprostowanie... - No z tym chceniem, czy niechceniem, to nie jest tak do konca... Moze checi i by sie znalazly... ale sily absolutnie nie... a jak jest u Ciebie?? - Dokladnie tak samo... zupelny brak sil... nawet nie mam sily ogladac tego filmu do konca... - To co, idziemy spac?? Jakis czas pozniej w lozeczku. - Przewracasz sie z boku na bok, nie mozesz spac?? - Jakos tak nie moge zasnac... - Wiem czego Ci potrzeba... a znajdziesz sile, zeby sie poruszac, bo ja mam sile tylko Ci sie wypiac... Hmm, i nawet gotowy juz jestes... Nieokreslony czas pozniej - Tego mi bylo trzeba... teraz to na pewno zasne... Chwile pozniej, nie wychodzac ze mnie, za to przytulajac mnie bardzo mocno, Moje Slonce odplynelo w kraine blogiego snu. Zabierajac mnie ze soba... 2006-10-24 16:08:58 skomentuj (0) *** Uklady, ukladziki, znajomosci, kontakty, powiazania rodzinne - jak wszyscy, to JA tez!!! 1. lipca 2004 podjelam prace w firmie, ktora byla czescia grupy firm, majacej wspolny zarzad, siedzibe i jednego glownego BOSSa. W trakcie mojej "kadencji" nastapil rozpad wsrod rzadzacych. Moim nieszczesciem bylo to, ze pracowalam w firmie wrogo nastawionej do BOSSa. Dodam, ze BOSS jest kuzynem mojego exmeza, czyli jakas tam moja rodzina tez. Gdy w firmie wyszlo na jaw, ze znam sie z BOSSem (przypadkowe spotkanie na korytarzu - wtedy poinformowalam BOSSa, ze pracuje u niego, uscisk na misia i zaproszenie na papieroska) zaowocowalo w rezultacie pod koniec wrzesnia moim pojsciem na prawie 8 miesieczne zwolnienie lekarskie. Krotko potem nastapil rozlam - 3 firmy sie odlaczyly, 2 zostaly. W styczniu 2005 BOSS organizowal dla pracownikow impreze karnawalowa, na ktora poszlam zaproszona przez kolege. Na imprezie dosc dlugo rozmawialam z BOSSem, opowiadajac mu, jak sie potoczyly moje losy w firmie i dlaczego zdecydowalam sie pojsc na zwolnienie lekarskie. Troche mnie wtedy opierdzielil, ze nie przyszlam z tym do niego od razu, bo podjalby odpowiednie dzialania i zostalabym w jednej z 2 firm. I dodal, ze jesli zdecyduje sie na powrot, zawsze znajdzie sie dla mnie miejsce. Swiadkiem tej deklaracji byl moj kolega, ktory pozniej nie raz namawial mnie na powrot do firmy... Jedna z glownych przyczyn mojej niecheci bylo rozerwanie pomiedzy moim domem a domem A. Oraz nastawieniem A do mojej pracy, a zwlaszcza powrotu z niej. Mala chodzila do przedszkola. Szef nigdy nie pozwalal mi wyjsc o czasie z biura. A zadal, abym po pracy wracala do domu zrobic mu loda a dopiero potem moglam jechac po Mala do przedszkola. I tak, odbieralam Mala prawie po czasie. Druga strona medalu - po powrocie A z kontraktu obawialam sie tego, ze jak pojde do pracy, to ja bede pracowac, a A leniuchowac... Chcialam najpierw zaczac od znalezienia miejsca w przedszkolu dla Malej. Sprawa nie byla taka prosta, poniewaz trzeba bylo zatroszczyc sie o to w marcu. W marcu bylam w przedszkolu, ale jeden dzien po zakonczeniu przyjmowania podan... Zlozylam moje podanie i mialam czekac, moze cos sie zwolni. Nie raz rozmawialam z dyrektorka, ale ciagle miejsc brak. Mala jest ze stycznia, wiec wybralam sie po raz kolejny do przedszkola i spytalam dyrektorke, czy moze zamiast w czterolatkach znajdzie sie miejsce w pieciolatkach. I to byl strzal w dziesiatke. Od 2 listopada Mala idzie do przedszkola. Tuz za rogiem... Z innych dzialan, jakie podjelam to rozmowa z kumplem z firmy BOSSa, czy bylaby szansa na prace dla mnie. Dzisiaj dostalam odpowiedz od Prezesa (tez kuzyn mojego ex), ze dostane zaproszenie na rozmowe kwalifikacyjna. Firme byloby widac z mojego okna, gdyby blok obok jej nie zaslanial. I tak ruszylam machine... ktora moze ukrucic moje nicnierobienie... Powoli zaczynam realizowac, to co sobie zalozylam po rozstaniu z A. Przedszkole dla Malej - najlepiej obok domu... Praca - najlepiej tak blisko, zebym nie musiala wbijac sie w korki... I oczywiscie wspanialy mezczyzna u mojego boku, opiekujacy sie mna, wspierajacy mnie w moich dzialaniach, chcacy mojego szczescia - samo wyszlo... niestety w dni powszednie daleko ode mnie... 2006-10-23 17:41:56 skomentuj (0) *** Sroda, 11.10. Moje Slonce konczy prace o 22. Godzina 20 z minutami... - Sprawdz mi PKS, ktory jedzie ostatni... A jutro rano wsiade w busa tak, jak w poniedzialek... - Tak Ci sie spodobal moj sms? Ale nie doszedl do Ciebie caly. - Koncowke chce na zywo... - Kochanie, ostatni PKS odchodzi o 22. - To nie dam rady, a tak bardzo chce do Ciebie. - To ja przyjade do Ciebie. Szybko sie wykapie, wsiadam w auto i jade. - Przyjedziesz?? - Wiesz, ze tak. To sie wylacz, bo mam sporo do zrobienia. Z drogi - Kochanie jade jeszcze zatankowac. Zadzwon do mnie, jak skonczysz prace, to Ci powiem, gdzie jestem. Bo chyba nie dam rady odebrac Cie z pracy... - Dobrze Kochanie. Zadzwonie. Tylko jedz po...ostroznie!!! Godzina 22 z minutami - Gdzie jestes?? - Czekam na gg na Ciebie... - Gdzie?? - No w domu przed komputerem. - Jak to ??? Eeeee, sciemniasz!!! - No pewnie, ze sciemniam. Jeszcze max. pol godziny i jestem. Jak wjade do miasta dam Ci znac... Gdzies w okolicy 4 nad ranem... - Juz mnie nie dotykaj, juz mnie nie ruszaj, bo mnie zabijesz... Resztami sil ulozylam sie na lozku... - Kladziesz sie?? - ... - A drinka dopijesz?? - Nie mam juz sily nawet dopic drinka... Czwartek, Moje Slonce jest w pracy, a ja ogladam z Mama Mojego Slonca seriale... - Cala noc nie moglam spac... - Przez nas?? Bardzo wymowne spojrzenie. - O 2 nie spalam, o 3 nie spalam, o 4 nie spalam, a na 6 szlam do pracy... Mama nie wiedziala, ze przyjechalam. - Rano zobaczylam biale buty, i mialam ochote wparowac do pokoju... Ale dostanie opieprz ode mnie... I po chwili... - Co zescie tam robili?? Moje Slonce jeszcze w pracy, a ja rozmawiam z Tata. - Co sie stalo, ze przyjechalas w srodku tygodnia? - Bo zadzwonil do mnie, ze chce przyjechac, ale autobusu juz nie bylo... Wiec przyjechalam. - Masakra z Wami... 2006-10-23 13:47:31 skomentuj (2) *** Impreza, choc nie byla juz niespodzianka, udala sie bardzo... i potrwala do soboty... W niedziele Moje Slonce stwierdzil, ze mial wszystko, co lubi na imieniny... Super impreze domowa, a w sobote wyjscie do knajpy. - Tak, dodalam mu... w trojke opanowalismy cala knajpe... Ty rozwaliles wszystkich w bilarda, my z kuzynem opanowalismy parkiet... Tylko, ciagle nie rozumiem, dlaczego nas tak grzecznie wyprosili na koniec... - To Ci przypomne... Pamietasz pytanie, dlaczego nie masz miejscowego faceta?? Panowie, troche sie wkurzyli i nas wyprosili... - Taa... co ja na to poradze, ze u nas nie ma takich fajnych... 2006-10-23 13:46:46 skomentuj (0) |
|